Schronisko na Leskowcu było jednym z pierwszych celów wędrówek z BGP, w marcu tego roku – qrka, jak to dawno było! Ale szliśmy wtedy krótszą trasą – bo raczej robiliśmy takie do 10 km, a nie – 17 😉 I nie wchodziliśmy na szczyt – utknęliśmy przy schronie, bo BGP nie chciało się iść dalej.

 

Tym razem wybrałam się z dwoma dziewczynami ze Stada. Szłyśmy od Świnnej Poręby, w której jest sztuczny zbiornik. Pogoda początkowo była taka, jak zapowiadano w prognozach – czyli dość marna. Ale i tak nie narzekałam – wszystko jest lepsze niż syf w Krakowie. A poza tym, kiedy jechałyśmy, na zmianę padało intensywnie i kropiło. Na szczęście gdy startowałyśmy na szlak deszcz właśnie się skończył, a potem było już tylko lepiej. Chwilami nawet świeciło słońce 🙂

Trasa nie jest wymagająca, więc był to po prostu miły spacerek, w świetnym towarzystwie, z obiadem w schronisku.

Widoki nie były spektakularne, ale dobre i to 🙂

Najpiękniejszy był widok na jezioro, w jednym miejscu – piękna gra kolorów 🙂

A kiedy wracałyśmy do Krakowa, na niebie trwał niesamowity spektakl 🙂

Wyprawa 44., suma km, które przeszłam – 731.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s