Mam śmierdzącą reklamację. To znaczy mam kilka takich (i parę zwykłych) . Ale dziś chodzi mi o jedną.

Mieliśmy wymienić klientom partię płytek, bo w wyniku domawiania i naszej pomyłki groziło im, że na schodach będą mieć płytki w trzech odcieniach. Dwóch jasnych i jednym ciemnym.

Płytki zamawialismy w fabryce.

Przed zaladunkiem dzwoniłam do klientki i informowałam ją, że płytki na wymianę „najprawdopodobniej” będą ciemne*.

Klientka poprosiła „żeby nie były takie jasne, jak mamy w garażu” – chodziło jej o jedną z dwóch, bardzo podobnych do siebie, jasnych partii, które miała.

Ustaliłyśmy ilość na wymianę, przy założeniu, że będą ciemne.

Wczoraj wymienilismy te płytki.

Klientka zadzwoniła do mnie, kiedy trwał rozładunek i przez telefon, w obecności naszego kierowcy, zrobiła mi awanturę, że płytki są w ciemniejszej tonacji….

Wiecie już, dlaczego nagrywam wszystkie rozmowy telefoniczne z klientami? I dlaczego, zasadniczo, wolę komunikację mailem?

P.s. Myślałam, że to we mnie coś pękło i dlatego gorzej znoszę pracę. Ale zrobiłam „rachunek sumienia” i dotarło do mnie, że wcześniej takich roszczeniowych, niestabilnych klientów miałam jednego w miesiącu. Teraz mam 1-2 tygodniowo i po prostu moja wytrzymałość minęła punkt krytyczny.

* po 18 latach w branży nie używam sformułowań „na pewno” 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s