Jeżeli wczoraj jojczałam o bólu kręgosłupa, to tylko dlatego, że nie wiedziałam, jak będą boleć mnie stawy łokciowe i mięśnie rąk…

Do zjedzenia francuskich tostow, które miałam dziś na śniadanie, musiałam użyć noża i widelca, bo pokawałkowanie miękkiej struktury samym widelcem, jak to zwykle robię, było poza moimi możliwościami…

Zapięcie stanika czy wrzucenie wstecznego stało się wyrafinowaną torturą.

I przekonałam się, że jedna godzina treningu demoluje mi kontuzjowaną kostkę skuteczniej niż 40 km w Beskidach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s