Wróciłam z dwudniowego wypadu w Beskid Żywiecki. Plątałyśmy się z Kinią i dwojgiem znajomych w okolicy Rysianki, z noclegiem na Hali Lipowskiej.

Sobota była mglista i chmurzasta.

Niedziela była zdecydowanie, pogodowo lepsza.

Poniżej szczytów leżało morze chmur, ale u góry było ciepło, słonecznie…

Z dołu, znajomi dawali znać, że tam pogoda jest deszczowa, mglista, zimna, smutna, a my, mimo listopada, znajdowaliśmy się w pięknej, złotej jesieni. Jakże ciężko było zejść na dół..

Ten weekend pokazał mi coś bardzo ważnego. Noga wraca mi do sprawności!

W sobotę zrobiłam 16 km, dzisiaj – 20. I choć nie zabrałam opaski stabilizacyjnej, to kostka mnie nie bolała. Pierwszy raz od kontuzji, zdarzyło mi się przejść 20 km w jeden dzień, nie czując bólu, choć w ciągu minionych 2 miesięcy każdy dystans od 12 km w górę sprawiał mi ból.

Regeneruję się 🙂

Wycieczka 38., suma km które przeszłam – 613.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s