Chwilowo pozostaję głównie w pozycji horyzontalnej (jest wieczór, a ja dziś zrobiłam 340 kroków) – zaatakował mnie wirus, który w ub. tygodniu dręczył Młodego.

Uznałam, że przymusowe zatrzymanie się to dobry moment na to, aby napisać o filmie, który widziałam 2 dni temu.

Kolejny z cyklu filmów poniewierających 😦

Kiedy się skończył, poczułam ulgę i zakomunikowałam Kini, że największą zaletą tego filmu jest to, że trwa tylko 80 minut.

Bo autentycznie czułam się, szczególnie pod koniec, jakby mi ktoś palcem w mózgu dłubał.

Rola Magdaleny Popławskiej – rewelacyjna.

Dlaczego ten film dał mi tak popalić?

Kiedy byłam w sobotę w Warszawie, przypomniało mi się, że dokładnie 20 lat temu pracowałam w „Życiu Warszawy”. A teraz przypomniało mi się coś jeszcze. Że bardzo chciałam zostać korespondentem wojennym i gdyby nie niespodziewane poczęcie Młodego, być może starałabym się ten cel osiągnąć….

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “53 wojny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s