Czwartek, wczesne popołudnie, przed jazdą na samoobronę.

– Kurwamaćjapiedolę! Jak mnie się nie chce jechać! Nachujmnietobyło!

Gdzieś na etapie 10 minuty biegania i dwudziestej pompki.

– Chybamniepojebało! Więcej nie przyjadę!

Kiedy instruktor pokazuje nowy pad (wczoraj – na bok) albo nowy chwyt

– Alekurważeco? Przecież w życiu mi się nie uda!

Kiedy szybko okazuje się, że jednak się udaje i nawet zbieram pochwały.

– Ale zajebiście!

Kiedy mijają ćwiczenia oddechowe, które konczą zajęcia.

– Super! Za tydzień też będę.

A 12 h później są zakwasy… 😉

I tak za każdym razem. Poza pierwszym, bo wtedy byłam zbyt zaskoczona i osłupiała… 😀

Ale i tak wciąż traktuję instruktora z pewnym dystansem i nieufnością. Po pierwsze – bo ma brzuch. A instruktor z brzuchem to trochę jak chudy kucharz, nie? 😉

A po drugie, zwracając się do nas, zdrabnia. „Złapcie się za nóżkę”.

Halo! Czy widział ktoś, kiedyś, maszynę do zabijania, która by zdrabniała?

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Schemat

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s