Przyszło mi dziś pójść, służbowo, na pocztę. Nie będę wnikać w to, dlaczego, ale – przyszło*. I to w pośpiechu. Choć nie było w tym żadnej mojej winy.

Zdążyłam wyjść z biura w przestrzeń salonu, gdy zobaczyłam kogoś wygladającego jak klon męża Traszki. Ale Traszka z mężem mieszkają gdzie indziej, więc to musi być ktoś bardzo podobny – pomyślałam i poszłam dalej. Uszłam kilka kroków i zacukałam się. A jeżeli to nie klon?

Sięgnęłam po telefon, wybrałam numer traszkowego męża i patrzyłam jak „klon” szuka w kieszeni dzwoniącego telefonu 😀

Zamieniłam z nim kilka słów i pognałam dalej.

100 m od punktu pocztowego zobaczyłam młodzieńca, który wydał mi się znajomy. A za nim zobaczylam jego matkę. Która wydała mi się jeszcze bardziej znajoma, bo to była Chuda z pierworodnym 🙂

Dziś jest zdecydowanie dzień niespodziewanych spotkań 🙂

* i pomyśleć, że w firmie bywam nazywana „naszą gwiazdą” :-/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s