Zaczął się ostatnio buntować. W czwartek, przy pierwszym, bardzo nieumiejętnym podrywaniu się z padu zabolał mnie tak, że natychmiast postanowiłam, że wracam na regularne zajęcia Zdrowego Kręgosłupa.

A w klubie najbliżej domu zajęcia te są m.in.w niedzielę rano i prowadzi je jakaś instruktorka, z którą wcześniej nie miałam kontaktu. Zatem z pewną taką nieśmiałością wybrałam się dziś.

Zapomniałam już, jak dobrze się czuję po właściwie zaplanowanych ćwiczeniach wzmacniających i rozciągających mięśnie głębokie. Znalazłam swoje zajęcia i swoją instruktorkę 🙂

Będę teraz starała się w niedzielne poranki być w KRK 🙂 góry – w sobotę 🙂

Pomijając jeden incydent, sprzed kilku miesięcy, to na Zdrowym Kręgosłupie nie byłam z półtora roku. I tak dobrze, że nie zbuntował mi się bardziej i wcześniej.

Patrząc dziś, na siebie w lustrze i robiąc ćwiczenia, widziałam, że fizycznie jestem w lepszej formie – silniejsza, pomijając nieśmiertelną fałdkę na brzuchu – lepiej wyrzeźbiona. Góry robią swoje. Pewno pomaga też samoobrona. Ale stwierdziłam też, że jestem gorzej porozciągana. Muszę nad tym popracować, a niedzielne zajęcia będą do tego świetną okazją.

Ucieszyło mnie, że mam dużo mniejsze problemy z utrzymaniem równowagi. Nawet – stojąc na kontuzjowanej nodze. To oznacza, że mam silniejsze mięśnie niż poprzednio 🙂

No i znowu zaliczyłam tydzień z czterema aktywnościami fizycznymi 🙂 W przyszłym będzie trudniej, będę musiała się przyłożyć, bo przyszły tydzień jest bez gór 😦

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s