Moja noga wyznaczyła mi limit, który jest dla niej akceptowalny.

Dziesięć kilometrów to świetny dystans 🙂 kostka mnie nie bolała.

Tym razem trasa prowadziła z Przełęczy Wyżniańskiej, przez Małą, do Wielkiej Rawki i z powrotem.

Na początku było ostre podejście, które naprawdę dało mi w kość i nie było gorsze od tych, z Tatr Zachodnich (tylko krótsze). A potem były piękne widoki. I wiatr 😀

Na Rawkach pojęłam, jak głęboki sens ma moje ciągnięcie w plecaku kurtki wiatroszczelnej 🙂 Wiatr był imponujący…

Ale warto było się z nim zmagać, dla takich widoków.

A ta fotka jest świetną ilustracją dla mojego wtapiania się w grupę 😉

Wycieczka 34., suma km które przeszłam – 552.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Bieszczady, dzień drugi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s