Mam ambitny plan ;)

Jeżeli w najbliższych tygodniach nie będę czuła potrzeby wymiksowania się w ogóle z portali randkowych, loguje się do Tindera!

Bo, mam wrażenie, jeszcze wielu ciekawych pojebów do zlustrowania mi zostało 😀

P.s. Tak mnie natchnęło, dzięki profilowi na FB „mili chłopcy z Tindera” 😀

Reklamy

To był weekend!

Trochę jednak brakuje mi czasu na pisanie na blogu. Pracuje zdecydowanie więcej, oprócz tego próbuję w miarę normalnie żyć, chodzić do kina, na siłkę, gotować, mieć życie towarzyskie, spać po min. 6 h.

Długi weekend był bardzo intensywny. W czwartek – odpoczynek i grill pod Olkuszem, u kumpla ze Stada – mojego niemal adopcyjnego syna. W piątek odwaliłam lekarza, siłkę, kino i jeszcze zdążyłam parę godzin popisać, w międzyczasie.

Sobota to wyjazd pod Kielce – w Stadzie, zaliczyliśmy zamek w Chęcinach, kirkut obok zamku, rynek miasteczka i skansen w Tokarni. Niesamowicie pozytywny dzień to był, bo ekipa świetna – Mil, Bartek i Mira – nakręcaliśmy się nawzajem w świetnym humorze.

Niedziela była w górach. Mirę wymieniliśmy na Domi 😉 I znowu było super 🙂

Najbardziej emocjonującym momentem dnia była dla mnie jazda Landroverem Discovery Mil. Wiedziałam, że czeka mnie taka przejażdżka, bo w sierpniu planujemy pojechać całą paczką do Rumunii i będzie potrzebny kierowca-zmiennik.

Wykorzystałyśmy okazję, żebym poćwiczyła. Założenie miało być takie, że miałam jechać tylko po asfalcie. Ale w trakcie jazdy Domi stwierdziła, że można gdzieś podjechać dalej, bo ona widziała, że początek szlaku przebiega drogą, do jakiegoś gospodarstwa. I tym sposobem nagle się okazało, że zamiast zakończyć trasę na asfalcie, jadę z napędem na 4, leśną drogą, pod górę, w przechyle. Czad 😀

Dojechałam do miejsca, gdzie robiło się już naprawdę off-roadowo i postanowiłam jednak oddać kierownicę właścicielce. Nie uśmiechało mi się wykopyrtnąć auta na kamolcach i zakrętach 😀 Ale i tak jestem z siebie potwornie dumna. Szczególnie, gdy Mil powiedziała „Poradziłaś sobie lepiej niż Tomek*. On w pierwszej chwili nie umiał ruszyć”

W ogóle, odkrywam ostatnio nowe środki transportu – w niedzielę jechałam kobylastą terenówką, a wczoraj – próbowałam elektryczną hulajnogę 😀

* Tomek to kumpel Mil, który jest po mechanice i jest zakręcony na punkcie aut

Wróciłam!

Po 5 tyg od zwichniecia, na dobre wróciłam w góry.

Dziś było 15 km po Beskidzie Małym.

Niestety, nie mam czasu by opisać wspaniały weekend, który za mną.

Wspomnę tylko, że poza spacerem po górach, dziś istotne było to, że po raz pierwszy w życiu prowadziłam auto terenowe – wielkiego Landrovera Discovery. Trochę po jezdni, trochę w terenie – w górach przez las.

Jestem z siebie dumna 🙂

Wyprawa 66. suma km, które przeszłam – 1171 (nie licząc tego, co przejechane ;)).

Wyrosnąć na ludzi

D. mawiał, że był bity, przez rodziców, jako dziecko i dzięki takiej metodzie wychowawczej – wyrósł na ludzi. Jak wyrósł, to widzą chyba wszyscy, którzy znają mnie dłużej niż 5 lat..

Dzięki wypowiedzi Rzecznika Praw Dziecka, z której wynika, że klaps to nic złego, przez net przetacza się fala dyskusji o wychowywaniu przez rękoczyny. W niektórych biorę udział.

Na jeden z moich komentarzy na FB, w którym napisałam, że w szkole Młodego, najbardziej agresywny był chłopak, który był ofiarą przemocy, zareagował jeden z mniej bliskich znajomych.

Odpisał, że on był wychowywany kablem od prodiża i te 30 lat temu był najgrzeczniejszym dzieckiem.

Zapomniał tylko wspomnieć, że dziś chyba ma problem alkoholowy (sam mówi, że częściej pije niż je), nie za bardzo jest zainteresowany pracą i mieszka z mamą…

Qrwa…

Młody wyszedł ze swojego pokoju i w drodze na balkon, na fajkę, wyraził swoje zdanie.

– Ale się wkurzyłem. Przeczytałem właśnie wynik jakiejś sondy, z której wynika, że badani mają zamiar wydać średnio 700 PLN na prezent dla dziecka za świadectwo.

– I dlaczego cię to tak wkurzyło?

– Bo ja nie dostawałem takich prezentów!

– Przypomnij sobie – też dostawałes prezenty na koniec roku. Może nie aż za 700, ale dostawałeś – ode mnie i od dziadków, a potem – samej babci. A poza tym, wiesz, jak ja jestem wkurzona? Od 20 lat utrzymuję syna, płace niemałe podatki, a nie zalapałam się na żaden program socjalny dla rodziców. A skoro mówisz mi o swoim wkurzeniu, że inni dostają drogie prezenty, a ty ode mnie, nie dostawałeś, to jaki efekt chcesz osiągnąć? W jakim celu to mówisz? Jak powinnam zareagować?

– Wcale! Nie oczekiwałem żadej reakcji!

Prawdę mówiąc, trochę chce mi się rzygać. Po niemal 20 latach samotnego rodzicielstwa, słyszę głównie pretensje o to, że nie dawałam mu tyle kasy ile, jego zdaniem, powinnam. Gdybym oddała go do adopcji, byłoby mi dużo łatwiej, a on i tak ma do mnie pretensje. A gdybym przerwała ciąże, sytuacja byłaby jeszcze prostsza. Tylko 20 lat temu tego nie wiedziałam – łudzilam się, że scenariusz będzie inny.

Werble…

Do tej pory najstarszy mężczyzna, który zaczepił mnie na S. miał 62 lata.

Ale to już było…

Od dziś rekord to 74 lata.

Napisał do mnie 74-letni wielbiciel dużych biustów.

30 lat starszy ode mnie.

A ja jestem zdania, że już rówieśnicy, w większości, mają problem, żeby ze mną nadążyć 😀

Tym sposobem rozpiętość wiekowa „chętnych” wzrosła do 54 lat, bo najmłodszy zainteresowany i to wcale nie z S., tylko ze świata realnego, ma 20 lat.

Zasadniczo to chyba powinno być dla mnie pochlebiające. Ale jest raczej jakieś takie dziwne…

Co ja mam w głowie?

Jednym z moich ulubionych kolegów w MNFirmie jest Krzyżu. Ładny ;), dowcipny i bystry. Biega, chodzi po górach. Ale tak naprawdę chodzi – był na Mont Blanc, Elbrusie, Kazbeku – te klimaty.

Już kilka tygodni temu wspominał, że w Boże Ciało jedzie z kumplami na Grossglocknera. To taka sobie górka w Alpach, co to ma 3798 m.n.p.m. Przy okazji – najwyższa w Austrii.

Wczoraj zagadał:

– Monia, nie chcesz jechać z nami na Grossa? Jedno miejsce nam się zrobiło…

– Ale on ponad moimi możliwościami

– Nie musisz z nami iść na szczyt, w schronisku zostaniesz.

I naprawdę, przez chwilę, ja uznałam, że to świetny pomysł, żeby z nogą zwichnięta 5 tygodni wcześniej jechać w Alpy i włazić do schronu, który jest położony na wysokości 2.800. Albo w ogóle oddzielić się od chłopaków i 2 dni łazic na własną rękę! Dopiero chwilę później przyszło otrzezwienie…

Krzyżu mówi, że przez tę jedną chwilę miałam wyraz twarzy jak napalona 16-latka, która zobaczyła atrakcyjnego faceta 😀

Owieczka

Moje włosy rosną, coraz bardziej się kręcą i chwilami wyglądam tak 😀

A poza tym, przyjęłam właśnie zlecenie na napisanie około 100 krótkich tekstów dla MNF. W ciągu miesiąca. Poza godzinami pracy i poza moimi obowiązkami. Dziś napisałam 4, jutro napiszę 4, a potem się zobaczy 😉 jak będą spływać zlecenia.

Nie wiem jak to na mnie wpłynie. Czy nie będę przez to wcale pisać na blogu, bo się wypruję ze wszystkich słów czy wręcz przeciwnie – będę potrzebowała dużo pisać, byle na tematy inne niż zawodowe.

I kupiłam dziś bilet do Bolonii. Jadę na targi. Za nieco ponad 3 miesiące. Nie byłam 2 lata – brakowało mi tego 🙂