2 fotki

Reklamy

Plan prawie-genialny

Faszerowane cycki z kurczaka.

6 szt

Do jednych – przesmażone pieczarki, boczek wędzony i żółty ser.

A ponieważ Młody nie lubi pieczarek, do połowy to samo, tylko bez pieczarek.

Mięso wcześniej zostało zamarynowane, wczoraj po powrocie z siłki – nafaszerowałam je i obsmażyłam. Na dziś zostało dokończenie obróbki termicznej przez upieczenie.

Aby nie pomylić, które mają zawartość wzbogaconą przez produkt nieakceptowalny dla Młodego, spięłam je 3 wykałaczkami. Te z dwoma składnikami – dwiema.

Taka jestem pomysłowa!

Moja radość i duma skończyły się dziś rano, kiedy zdałam sobie sprawę, że pod wpływem smażenia, mięso jakoś tak się zniekształciło, że ukryło końcówki wykałaczek.

10 minut zajęło mi macanie po kurzych cyckach, w celu ustalenia, gdzie jest więcej drewienek….

Dzień niespodziewanych spotkań

Przyszło mi dziś pójść, służbowo, na pocztę. Nie będę wnikać w to, dlaczego, ale – przyszło*. I to w pośpiechu. Choć nie było w tym żadnej mojej winy.

Zdążyłam wyjść z biura w przestrzeń salonu, gdy zobaczyłam kogoś wygladającego jak klon męża Traszki. Ale Traszka z mężem mieszkają gdzie indziej, więc to musi być ktoś bardzo podobny – pomyślałam i poszłam dalej. Uszłam kilka kroków i zacukałam się. A jeżeli to nie klon?

Sięgnęłam po telefon, wybrałam numer traszkowego męża i patrzyłam jak „klon” szuka w kieszeni dzwoniącego telefonu 😀

Zamieniłam z nim kilka słów i pognałam dalej.

100 m od punktu pocztowego zobaczyłam młodzieńca, który wydał mi się znajomy. A za nim zobaczylam jego matkę. Która wydała mi się jeszcze bardziej znajoma, bo to była Chuda z pierworodnym 🙂

Dziś jest zdecydowanie dzień niespodziewanych spotkań 🙂

* i pomyśleć, że w firmie bywam nazywana „naszą gwiazdą” :-/

Dociera…

Do tej pory byłam raczej skupiona na tym, w co się ubiorę, kiedy pojechać na zrobienie brwi i rzęs oraz czy zgolić boczki przed czy zostawić tak, jak jest.

Teraz powoli do mnie dociera, co będę robić w sobotę, na jakiej imprezie będę zabierała głos.

I będę to robić z sensem i na zadany temat, muszę mieć do tego jakaś ładną prezentację (zadba o to Paweł) i dobrze, żebym przy tym nie robiła jeszcze głupich min i ogólnie kontrolowała swoje ciało, bo pewno będą robione fotki.

Cóż za wyzwanie!

Lekko się stresuję. Bardziej, niż przed muzeum..

Uwaga, spojler!

Qrde, nawet jak idę na komedię romantyczną, z zamiarem odmóżdżenia i zabawienia się, to główna bohaterka umiera 😀

Byłam na „Serce nie sługa”. Musielibyście widzieć moją minę w tym momencie 😀

Zboczenie

Mam nowy telefon. Po pierwsze – nie jest czarny, ani biały, tylko niebieski metalik. To drugi mój telefon w kolorystyce blue…

A poza tym, mam w nim taką tapetę

Oraz taki wygaszacz

Oraz robi bardzo fajne selfiaczki 😉

Po raz pierwszy w życiu kupiłam sobie telefon nie dlatego, że kończyła mi się umowa albo stary się zepsuł, tylko dlatego, że chciałam. Czyżbym weszła na nowy poziom konsumpcjonizmu?

Myślę, że raczej zadziałało to, że niedawno przekonałam się, już drugi raz, w krótkim czasie, jakim problemem jest awaria (mój tel, parę tyg temu) lub zagubienie (Młodego) gdy nie ma się żadnego rezerwowego. No, to już mam 🙂

Obuwie ortopedyczne

Z bólem serca (i kieszeni 😉 ) wchodzę w posiadanie kolejnych par butów bez obcasów.

Jedne kupiłam w sklepie stacjonarnym, drugie – w internetowym, a trzecie dostałam od Moni, bo na nią były za małe.

Patrzę na to obuwie ortopedyczne, patrzę i serce mi się kraje. Szczególnie, że Marcin stwierdził, że takie buty to antygwałtki 😀

Cała nadzieja w tych kupionych na odległość, bo mają być trawiastozielone 😀

Dobra, odbarczyłam trochę ;)

W ostatnich tygodniach do kina chodziłam rzadko, wyłącznie na polskie filmy, w których grał Więckiewicz. I które, na dodatek, nie były zbyt łatwe. „Kler”, „Jak pies z kotem”, „7 uczuć”.

Kiedy wychodziłam z sali po Koterskim, czułam, że albo obejrzę coś zluzowującego albo nie pójdę w ogóle do kina.

W tym miejscu warto zaznaczyć, że ja filmy ostatnio oglądam wyłącznie w kinie…

Wczoraj byłam na „Kręcisz mnie”. Lubię francuskie komedie romantyczne. Ale do tej podchodziłam sceptycznie. Koncept wydawał mi się zbyt banalny (udawanie niepełnosprawnego) – to jak śmianie się z pierdzenia. A poza tym, nie lubię filmów, w których kobieta wybacza mężczyźnie bycie nieetycznym.

Ale bawiłam się zaskakująco dobrze. Film był, dla mnie, całkiem spójny psychologicznie.

A dziś byłam na „Źle się dzieje w El Royal”. Tu sytuacja była odwrotna – chyba zbyt wiele oczekiwałam. W filmie było wiele dłużyzn. Były momenty, kiedy musiałam się wiercić na fotelu, żeby nie usnąć. A poszłam na popołudniowy seans…

Mam wrażenie, że ktoś chciał być jak Tarantino, ale nie wyszło 😉

Ale, na pewno, był to nietrudny, rozrywkowy film 🙂

Zatem, odpoczęłam nieco od trudnych tematów. Jeszcze jutro – jakaś polska lomedia romantyczna i mogę wracać na normalne tory 😉

Kręgosłup

Zaczął się ostatnio buntować. W czwartek, przy pierwszym, bardzo nieumiejętnym podrywaniu się z padu zabolał mnie tak, że natychmiast postanowiłam, że wracam na regularne zajęcia Zdrowego Kręgosłupa.

A w klubie najbliżej domu zajęcia te są m.in.w niedzielę rano i prowadzi je jakaś instruktorka, z którą wcześniej nie miałam kontaktu. Zatem z pewną taką nieśmiałością wybrałam się dziś.

Zapomniałam już, jak dobrze się czuję po właściwie zaplanowanych ćwiczeniach wzmacniających i rozciągających mięśnie głębokie. Znalazłam swoje zajęcia i swoją instruktorkę 🙂

Będę teraz starała się w niedzielne poranki być w KRK 🙂 góry – w sobotę 🙂

Pomijając jeden incydent, sprzed kilku miesięcy, to na Zdrowym Kręgosłupie nie byłam z półtora roku. I tak dobrze, że nie zbuntował mi się bardziej i wcześniej.

Patrząc dziś, na siebie w lustrze i robiąc ćwiczenia, widziałam, że fizycznie jestem w lepszej formie – silniejsza, pomijając nieśmiertelną fałdkę na brzuchu – lepiej wyrzeźbiona. Góry robią swoje. Pewno pomaga też samoobrona. Ale stwierdziłam też, że jestem gorzej porozciągana. Muszę nad tym popracować, a niedzielne zajęcia będą do tego świetną okazją.

Ucieszyło mnie, że mam dużo mniejsze problemy z utrzymaniem równowagi. Nawet – stojąc na kontuzjowanej nodze. To oznacza, że mam silniejsze mięśnie niż poprzednio 🙂

No i znowu zaliczyłam tydzień z czterema aktywnościami fizycznymi 🙂 W przyszłym będzie trudniej, będę musiała się przyłożyć, bo przyszły tydzień jest bez gór 😦